1 sierpnia 2024

Bliskość

Byłam w pracy, kiedy D. napisała, że zmarła jej córka. Miałam pięć minut do następnej sesji. 

Wdech. Wydech. 

Chyba nie ma na świecie większego bólu niż ból matki po stracie dziecka. 

Zmęczenie pomaganiem, wspieraniem, trzymaniem. Zmęczenie ostatnim rokiem. Na pogrzebie tętniący ból głowy, ścisk w karku, nerwoból pleców. Kiedy ich przytulałam, byłam sztywna. Szlochałam i byłam sztywna. Moje ciało powiedziało dość. 

Rozsądek podpowiada mi, żeby nauczyć się lepiej zarządzać empatią. Choć brzmi to sucho i dziwnie, to ratuje i umożliwia pracę i wspieranie innych. Zajęcie się sobą, urlop, serial, książka, głupoty, śmiech, spacer, taniec. Taniec, kiedy jest dobrze i źle. Wytańczanie radości i bólu. Staram się robić to codziennie. 

Wdech, wydech. 

Bo potem praca, gdzie potrzebna jest duża pojemność.

4 lipca 2024

Siostrzyczka

Kiedy byłyśmy dziećmi, czułam się za nią odpowiedzialna. Idąc do sklepu, trzymałam ją mocno za rękę. Byłam dumna, że jej rodzice mi ufają. Uczyłam ją dodawać i odejmować liczby trzycyfrowe (o ironio, ja i liczenie :)). Podpisywałam jej zeszyty do szkoły. Pamiętam nocne rozmowy na ganku o zauroczeniach, wybieranie naszych gwiazd w Wielkim Wozie, czekanie na świt, żeby włóczyć się po łąkach. Później pokazałam jej poezję i zabierałam na wycieczki po Polsce (podczas pierwszej nie była jeszcze pełnoletnia).

Po latach dowiedziałam się, że jako mała dziewczynka płakała zawsze, kiedy od niej wyjeżdżałam.

Teraz zostanie matką. 

W dorosłym życiu nie zawsze jest nam po drodze. Chyba dlatego, że jestem z tych, co mają serce na dłoni i kiepsko znoszę odpychanie. Czasem jestem cierpliwa, czasem mam dość. Często mam dość. Ale bardzo chcę być obok. Choć "nie umiem w" bycie ciotką, to dla niej się postaram.

24 lutego 2024

Pani od polskiego

Pamiętam, że jako mała dziewczynka bawiłam się w szkołę. I choć w późniejszym okresie życia szkoła dała mi i mojej nerwicy nieźle w dupę, to jednak była tam osoba, której wiele zawdzięczam. Moja nauczycielka od polskiego, pani Alicja. 

Okres gimnazjum to czas, kiedy doświadczałam w szkole przemocy (zresztą nie tylko w szkole), poznawałam siebie, zaczęłam interesować się psychologią, poezją i pisałam mroczne wiersze. 

Ona je czytała, komentowała, ale chyba najważniejsze jest dziś dla mnie - że mieściła je w sobie. Potrzebowałam wtedy pomieszczającej i naprawdę dorosłej osoby. 

Dziś rozmawiałyśmy przez telefon. Ostatnio byłam u niej i rozmawiałam z nią, chodząc do liceum, więc jakieś... 20 lat temu. Ale nigdy o niej nie zapomniałam i z każdych wakacji wysyłałam jej pocztówkę. Za którymś razem podałam swój adres...

Kto wie, może nawet kiedyś przyjedzie do Krakowa.