1 stycznia 2018

Cisza

Lubię uśpione miasto w Nowy Rok. Ludzie upojeni alkoholem, radością i nadziejami na lepsze, polegują w łóżkach. A za oknem świat taki sam jak wczoraj. Nie lubię petard, kojarzą mi się z wojną. Wracają wtedy myśli o tym, że w poprzednim wcieleniu byłam Żydówką i żyłam w czasie II wojny. Nie mam nic wspólnego z Żydami, no może poza nazwiskiem :), ale tą bliskość czuję od bardzo dawna. Może kiedyś zrozumiem dlaczego.

Jest mi trochę żal poprzedniego roku. Był dla mnie dobry. Już nie boję się tego powiedzieć, bo minął.

3 grudnia 2017

Po drugiej stronie

To niesamowite usiąść po drugiej stronie. We wtorek miałam pierwszą pacjentkę na psychoterapii. Rozumiem lęk, niechęć i sprzeczne uczucia, jakie towarzyszą temu pierwszemu spotkaniu..., ale i następnym. Wiedziałam, że chcę to robić. Wiedziałam to od czasu, kiedy jako 14, 15-letnia dziewczyna zaczęłam czytać Charaktery. Próbowałam na swój sposób zrozumieć to, co dzieje się w moim życiu, w życiu moich przyjaciół, ale też ludzi, którzy mnie skrzywdzili.

Teraz zrobiłam ten pierwszy krok.

10 listopada 2017

Głód

To bardzo niewygodna książka. Udowadnia, że można spokojnie żyć nie myśląc o ludziach, którzy codziennie umierają z głodu. Autor oskarża. Nie tylko innych ludzi mających co jeść, ale też samego siebie. Mam z tą książką problem. Z jednej strony dowiedziałam się bardzo wiele o mechanizmach, jakie napędzają głód na świecie, poznałam dużo wzruszających historii mieszkańców dalekich krajów, ale oprócz współczucia i bezradności poczułam też złość na autora.

Tak, poczułam się oceniana. Owszem, mam dach nad głową, jest mi ciepło, mam co jeść, ale czy to jest powód, żeby przez cały czas trawiło mnie poczucie winy, że gdzieś na świecie istnieje cierpienie?

Wybrałam zawód pomocowy i pomaganiem ludziom zajmuję się od wielu lat, wcześniej na wolontariatach, teraz w pracy. Z cierpieniem i problemami obcuję na co dzień. Czy to się nie liczy? Albo liczy mniej?

Gdybym uważała, że mogę pomóc wszystkim, którzy będą tego potrzebowali - zwariowałabym. Gdybym nie żyła jak człowiek, nie mogłabym pomagać innym. Nie mogłabym tego robić również wtedy, gdybym nie miała swojego życia, przyjemności, zainteresowań. Wypalenie powoduje, że stajemy się obojętni i bezużyteczni.

Martin Caparros czytając te słowa pewnie uśmiechnąłby się ironicznie. Nie dziwię się. Gdybym była tak mocno zaangażowana w sprawę walki z głodem jak on i zobaczyła to wszystko, pewnie też bym tak zareagowała.

Ale trochę bliższa była mi narracja Tochmana, który w "Eli, Eli" zastanawiał się nad etyką zawodu dziennikarza, nad bieda-turystyką, odpowiedzialnością człowieka, który widzi cierpienie, za to, że nic w tej sprawie nie robi - nie może zrobić. Narracja wstrząsająca, ale zarazem bardziej ... ostrożna? Pokorna? 

A może "Głód" Caparrosa miał wywołać taką złość?