Zaczytuję się Diagnozą psychoanalityczną Nancy McWilliams. Psychoanaliza pociąga mnie od bardzo dawna, a w tej książce podana jest w bardzo strawny i zrozumiały sposób.
Oprócz ogromu wiedzy bardzo pomocnej w terapii pacjentów, oprócz opisów zaburzeń, które standardowo widzę w sobie, znajduję tam informacje o możliwych uczuciach terapeuty.
I tak dowiedziałam się, że:
1. Przyznanie się terapeuty do błędu jest dobre, bo jest dowodem dla pacjenta, że prawidłowo postrzega rzeczywistość, a pomyłki zdarzają się każdemu i nie ma w tym nic nadzwyczajnego.
2. Idealna empatia i autentyczność nie są możliwe, bo nikt nie jest doskonały (swoją drogą ciekawe jak czuł się z własnymi pomyłkami Carl Rogers, który lansował pogląd przeciwny).
3. „Powszechnie wiadomo, że w szkole medycznej lub na szkoleniu psychoterapeutycznym zdolne, autonomiczne osoby dorosłe zaczynają się czuć jak niekompetentne dzieci” – to zdanie tak mnie ucieszyło, że przeczytałam je kilka razy na głos.
4. Leczenie osób z pewnymi zaburzeniami jest na tyle trudne, że niektórzy nigdy się w tym nie odnajdą i nie oznacza to, że są złymi terapeutami.
Łechtam się tymi stwierdzeniami i myślę sobie, że tak jak kiedyś idealizowałam Annę (terapeutka-anioł, która nie robi kupy), tak teraz chciałam zrobić to samo z wyobrażeniem siebie jako przyszłej terapeutki. Uczynić z tego zawodu jakiś kamienny posąg. Okropne.
Chcę przestać.
28 stycznia 2015
12 stycznia 2015
Bakteria
Zachorowałam. To bakteria bezrobotius vulgaris.
Powoli staję się mistrzynią edycji CV i pisania listów motywacyjnych.
Czytam Beksińskich. Portret podwójny, a kiedy nie mam siły, bo dręczy mnie gorączka i kaszel, tak jak teraz, ale nie jestem w aż tak złym stanie, że przyjmuję tylko Malanowskiego i partnerów, włączam coś normalnego. Dziś Wygnanie Zwiagincewa. Mam ochotę lepiej poznać człowieka, który wygrał z naszą Idą.
Powoli staję się mistrzynią edycji CV i pisania listów motywacyjnych.
Czytam Beksińskich. Portret podwójny, a kiedy nie mam siły, bo dręczy mnie gorączka i kaszel, tak jak teraz, ale nie jestem w aż tak złym stanie, że przyjmuję tylko Malanowskiego i partnerów, włączam coś normalnego. Dziś Wygnanie Zwiagincewa. Mam ochotę lepiej poznać człowieka, który wygrał z naszą Idą.
4 grudnia 2014
Wstręt
Mam wstręt do powieści.
Próbowałam czytać Auto da fe, ale sięgałam po nią tylko wieczorami, tuż przed zaśnięciem. Nie mogę czytać powieści, bo teraz najbardziej interesuje mnie prawdziwe życie. Brak pracy, ciągłe poszukiwania i zapalanie się do nowych pomysłów, z których nic nie wynika, bardzo mnie męczą.
Próbowałam czytać Auto da fe, ale sięgałam po nią tylko wieczorami, tuż przed zaśnięciem. Nie mogę czytać powieści, bo teraz najbardziej interesuje mnie prawdziwe życie. Brak pracy, ciągłe poszukiwania i zapalanie się do nowych pomysłów, z których nic nie wynika, bardzo mnie męczą.
Nie mam teraz wielkich marzeń. Nie myślę o dalekich podróżach i byciu Matką Teresą.
Chcę po prostu mieć pracę.
Czytam codziennie Psychoterapię, mimo że po każdej porażce, patrzenie na nią sprawia mi ból.
W niedzielę skoczę na kilka dni do Dęblina. Pewnie wezmę ze sobą jakiś reportaż. Reportaże mają to do siebie, że są prawdziwe i smutne. I to mi chyba teraz odpowiada.
Chcę po prostu mieć pracę.
Czytam codziennie Psychoterapię, mimo że po każdej porażce, patrzenie na nią sprawia mi ból.
W niedzielę skoczę na kilka dni do Dęblina. Pewnie wezmę ze sobą jakiś reportaż. Reportaże mają to do siebie, że są prawdziwe i smutne. I to mi chyba teraz odpowiada.
Subskrybuj:
Posty (Atom)