Dziś
wspominam imieniny babci. 15 sierpnia - wakacje, więc wtedy najczęściej
przebywałam w Lubartowie. Lubiłam ten dzień. Dziadek mówił wtedy do
niej Maniu. Były dobre ciasta i przychodziły różne starsze panie,
których narzekań chętnie słuchałam.
Jedna z nich, pani R. miała ogromny biust w niedobranym staniku
(wypływał górą), włosy jakby piorun strzelił i mówiła w taki sposób, że
bardzo starałam się nie roześmiać. Pani R. czasem przyprowadzała swoją
wnuczkę, którą wychowywała, bo córka wyjechała do pracy za granicę.
Dziewczynka była bardzo ładnie ubrana, w białe rajstopy, lakierki. A ja z
siostrą cioteczną uwielbiałyśmy błoto, piach i zwierzęta, więc trochę
trudno było się razem bawić. Ale na pewno znajdowałyśmy jakiś sposób.
Babci, im była starsza, tym bardziej przeszkadzało, gdy ktoś zakłócał jej serialowy rytm. Nie mogła przepuścić żadnego odcinka. Oglądałam z nią "Modę na sukces" i słuchałam, jak komentuje zachowanie Brooke, która miała
wielu mężów i dużo ciekawych przygód, np. przeżyła upadek z wieży
Eiffla. Nazywała ją "pomiotłem" i to mnie niesamowicie satysfakcjonowało. Może dlatego, że zawsze była ułożona i rzadko pozwalała sobie na tak bezpośrednie wyrażanie emocji. Jeszcze ją podjudzałam, że jak to - kolejny mąż z tej samej rodziny? Jak to tak może być?!
Nie mogła też znieść, kiedy podczas wspólnego oglądania filmu była jakaś scena erotyczna i przełączała kanały. Kiedyś bezczelnie policzyłam miesiące i zorientowałam się, że zaszła w ciążę z matką jeszcze przed ślubem z dziadkiem. Oczywiście zaczęła kręcić, ale obie wiedziałyśmy, że robi to dla zasady.
Przeskakuję pamięcią do ostatniego lata, kiedy była w stanie
chodzić, tylko trzeba było jej pilnować, żeby nie upadła. Poszłam za nią
do ogrodu, czy raczej - jak się tam mówiło - na ogród i usiadłam obok
niej pod winoroślą. Słońce wisiało już nisko. Przez chwilę nic nie mówiłyśmy. Wiedziałam, że jej czas
się kończy. Bardzo chciałam zapamiętać ten moment, żeby móc do niego
wracać. Jak w soczewce skupiona była cała beztroska dzieciństwa, która
była tylko tam, tylko w trakcie przerw od szkoły. Tylko albo aż.
Zamieniłyśmy parę słów i wróciła do domu się położyć.
Koajrzy mi się piosenka "miejsce w piwnicy u dziadka" Happysad.
OdpowiedzUsuńNie znałam, ładne słowa.
Usuń