6 lipca 2025

Kolczyki z wiśni

w lipcową, upalną niedzielę ulice Krakowa są puste 
przynajmniej na Prądniku Czerwonym 
kłębiące się w oddali chmury przepowiadają burzę

wspominam lato u babci 

kolano zdarte po upadku na betonie i zrobiony przez nią opatrunek
okręciła mi bandażem całą nogę, chociaż nie było takiej konieczności 
pamiętam kolczyki z wiśni 
i bluzkę zawijaną pod biustem, udając że coś tam jest 
pamiętam zapach kopru, czekoladki Delfina
wypieki z piachu i błota, świat na niby 
psy, które uciekały z podwórka przedostając się pod bramą
ich cenną wolność i nieodzowność powrotu z podkulonym ogonem 
zabawy w dom i życie, zabawy w problemy i oswajanie śmierci
myjąc kamienie wkopane w ziemię i udając że to groby bliskich 

wspominam to, co dobre czując wdzięczność i ból 
odkrywam potrzebę zabawy i beztroski 
czystej radości 
którą można zbierać jak okruchy po ulubionym cieście

26 czerwca 2025

*

słyszę pociąg przejeżdżający w oddali
rytmiczny, przytłumiony szmer
kojarzący się z błogą ciszą po kłótni rodziców 
jednej z wielu, które wypełniały tamte dni

dźwięk nie do podrobienia 
tylko w nocy słychać go tak dobrze 

w zgięciach kolan zasnął kot 
światło księżyca wdziera się przez żaluzje
migają pojedyncze okna ludzi cierpiących na bezsenność 
już niedługo obudzi mnie wrzask dnia 


19 czerwca 2025

Głos terapeutki

Pani Olu, pani nie umiera. Trzeba poczekać na badania, potem na wyniki. Lekarka nie dała ostatecznej diagnozy. Skupianie się na lęku przez cały czas pani szkodzi, proszę spróbować się od tego oderwać i odpocząć. 

Tak by powiedziała.

Tak by powiedziała, gdybym nie zakończyła procesu w kwietniu. Wierzyła, że sobie poradzę. Tak, radzę sobie, chociaż wychodzi różnie. Ale przetrwałam już niejeden szajs. 

To trochę ironia losu, że kiedyś byłam zdrową hipochondryczką, a teraz mam prawdziwe, poważne problemy ze zdrowiem, chociaż nie wyrywam się do chodzenia po lekarzach i regularnie robię badania profilaktyczne. 

Muszę opanować natłok myśli - może ubezpieczenie na życie?, notariusz z J, żeby nie było problemów?, czy ona sobie poradzi finansowo?, nie zdążyłam pojechać poza Europę, nie zrobiłam certyfikatu, moja matka ma tylko mnie, jest za wcześnie, chcę dalej żyć, tyle lat terapii, żeby teraz...? 

Pani Olu, pani nie umiera. 

Jest długi weekend. Kings of Leon - "Closer" na słuchawkach, na łóżku leży powieść A. Gurnaha "Nad morzem". Planuję wybrać się na benefis Bohdana Zadury (skończył 80 lat) - czy będę miała odwagę do niego podejść? Kiedyś wysyłałam mu swoje wiersze do oceny i był delikatny. Cenię go, a nigdy nie miałam okazji go zobaczyć. Chcę wypić sex on the beach w Klubokawiarni Ludowej z dziewczynami. Zobaczyć Maltę. Poznać córkę A. Chcę dalej pomagać. Ostatnio na rondzie koło pracy zaczepił mnie chłopak, żebym zgodziła się na comiesięczną wpłatę na UNICEF, nie umiałam odmówić. Nie chciałam. Chcę być dla innych i dla siebie. Doceniam wszystko, co mam, mimo że tak często odczuwam fizyczny ból.