Na maturze z polskiego wybrałam temat:
Porównaj obrazy życia ludzkiego przedstawione w podanych fragmentach. Zwróć uwagę na kreację osoby mówiącej oraz funkcję motywów czasu i natury.
Teksty to:
Żywot człowieka poczciwego Mikołaja Reja
Prawiek i inne czasy Olgi Tokarczuk
Zapisałam wszystkie pięć stron, a w sumie to dziwne, bo zwykle wolę krótko i na temat (i stawiam małe literki). Klucza nie znam, ale kiedy rozmawiałam z M. (pisała na ten sam temat), okazało się, że miałyśmy różne koncepcje. No ale w szkole myśleć nie można. W szkole trzeba przewidzieć, jakich koncepcji oczekuje komisja.
W poniedziałek, 17 maja idę na historię, co jest kompletnym szaleństwem, bo do historii nawet nie zajrzałam przez ostatnie dwa lata (pomijając historię myśli psychologicznej, którą zdałam bezboleśnie na I roku). Może popatrzę sobie na obrazy z książek z liceum, bo na rozszerzonej lubią dawać takie rzeczy.
A jeśli mi nie pójdzie, to mogę spróbować znowu za rok. Na poprawę mamy 5 lat od napisania matury.
W 2008 roku egzaminy dojrzałości przeżyłam ciężko, bo od nich zależało, czy spełni się moje wielkie marzenie. Kupowałam Charaktery, patrzyłam tęsknym okiem na swoją Psychologię i życie Zimbardo i myślałam: „jeśli nie zdam dobrze, nie będzie psychologii” (wtedy jeszcze nie miałam możliwości iść na studia wieczorowe).
Teraz chciałabym przenieść się na dzienne.
Równolegle do zmagań ze szkolnymi demonami przeszłości, trwają juwenalia. Spocone ciała, woń piwa i skarpet, głośne krzyki i oklaski, bujanie w rytm muzyki. The Rasmus to jakaś pomyłka, mają jeden przebój i tyle, Myslovitz – fajnie grają, ale zero kontaktu z publicznością, za to IRA, EastWest Rockers i Vavamuffin – mają z publicznością duży kontakt. Lubię, kiedy wrzeszczą ze sceny: LUUUBLIIIN!!! CZY JESTEŚCIE TUTAJ?! :-) Psychologia tłumu, dużo emocji.
Po koncercie IRY wróciłam do zalanego mieszkania. Łazienka i przedpokój pływały. Sąsiadowi z góry ktoś źle założył wodomierz. Teraz schnie i śmierdzi, ale ja i moi współlokatorzy i tak wyprowadzamy się z Majdanka, tak było ustalone już jakiś czas temu. Będę tu mieszkać do końca maja.
Jest jeszcze Spokojna Pani. To taka pani, która z mojego wąskiego myślenia, próbuje zrobić szerokie. Uświadamia mi różne sprawy. Ma przenikliwe, niebieskie oczy. Daje mi też trudne zadania.
Czas tak szybko płynie. Marzę o tym, żeby wyruszyć w Polskę. Ale zanim nadejdą upragnione wakacje, trzeba jeszcze napisać pracę o Dominice, lat 6 oraz zaliczyć statystykę. A ja z matematyki jestem głąb.
Matematyczny głąb, ale dobrej myśli. :D
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matura. Pokaż wszystkie posty
14 maja 2010
3 maja 2010
Wycieczka przed maturą
80 metrów, a uda bolą drugi dzień. Ach, ten brak kondycji :D. Na Wieżę Mariacką weszłyśmy po dwóch godzinach czekania, do tego spieszyłyśmy się na powrotny pociąg, więc ulice, dachy i maleńkich ludzi podziwiałyśmy dosłownie przez chwilkę.
Deszcz – prozaiczna rzecz, a tak utrudnia szwendanie. Właśnie po to pojechałyśmy do Krakowa – poszwendać się, poczuć klimat, wleźć na wieżę i wrócić. Lubię włazić na wieże, widzę wtedy, jaka jestem mała wobec świata.
Chlupało mi w butach, zmarzłam, ale było całkiem sympatycznie. To takie rozluźnienie przed jutrzejszą maturą. Jak dobrze, że czeka mnie tylko rozszerzona, bo zdać słabo podstawę (obrzydzenie lekturowe nie zadziałało tylko w kilku przypadkach – Ferdydurke, Ludzie bezdomni, Mistrz i Małgorzata, Rok 1984 i Ten obcy z ukochanym Zenkiem) to byłby dopiero wstyd. A tak będę pisać o czymś, czego nie było w szkole i to dla mnie najlepsze wyjście. Jestem też ciekawa, kto będzie w komisji. Belferskie grono, poddenerwowani trzecioklasiści i ja pośród nich. Zupełnie jakbym cofnęła się w czasie.
Deszcz – prozaiczna rzecz, a tak utrudnia szwendanie. Właśnie po to pojechałyśmy do Krakowa – poszwendać się, poczuć klimat, wleźć na wieżę i wrócić. Lubię włazić na wieże, widzę wtedy, jaka jestem mała wobec świata.
Chlupało mi w butach, zmarzłam, ale było całkiem sympatycznie. To takie rozluźnienie przed jutrzejszą maturą. Jak dobrze, że czeka mnie tylko rozszerzona, bo zdać słabo podstawę (obrzydzenie lekturowe nie zadziałało tylko w kilku przypadkach – Ferdydurke, Ludzie bezdomni, Mistrz i Małgorzata, Rok 1984 i Ten obcy z ukochanym Zenkiem) to byłby dopiero wstyd. A tak będę pisać o czymś, czego nie było w szkole i to dla mnie najlepsze wyjście. Jestem też ciekawa, kto będzie w komisji. Belferskie grono, poddenerwowani trzecioklasiści i ja pośród nich. Zupełnie jakbym cofnęła się w czasie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)