24 czerwca 2026

ognisko

w środku
jesteśmy ciemni 
fioletowe żyły syczą kiedy śpimy
czasem wylatuje nasze brudne wnętrze
 
i pulsuje czerwień
oskrobana światłem
 
gwiazdy zamiast spadać
leciały do góry
na nas ciepły popiół
i stygnąca noc 

11 maja 2026

Zobaczyć Neapol i ... żyć

Żyć tak bardzo. Ciekawe, że to, co mnie porusza w południowych Włoszech to stosunek do śmierci - może nie brak strachu, ale próba oswojenia się z tym tematem i normalizacji. Rok temu w Palermo odwiedziłam katakumby kapucynów, gdzie powieszone były setki ich (częściowo) zachowanych ciał. Niedawno w Neapolu zobaczyłam wiele kapliczek na ścianach kamienic, które zawierały zdjęcia zmarłych. Czytałam o cmentarzu, gdzie w odsłoniętych grobach są widoczne kości czaszek i inne. Podziwiałam też rzeźbę "Chrystus spowity całunem" Giuseppe Sanmartino, która była wyjątkowo realistyczna i drobiazgowo wykonana. Żałuję, że nie zdążyłam zobaczyć "Piety" autorstwa Jago. O tym niezwykłym, współczesnym artyście dowiedziałam się dopiero z książki, kiedy miałyśmy już zaplanowane inne aktywności. 
 
To, co zapamiętam z Neapolu to na pewno hałas, trąbienie kierowców niekoniecznie ze złości, ale po prostu, żeby zaznaczyć swoją obecność. 
 
Dziewczynę, która oprowadzała nas po Baptysterium San Giovanni in Fonte i robiła to po angielsku pierwszy raz w życiu. Bardzo się stresowała, choć zupełnie niepotrzebnie, szczególnie przy mnie, bo jej angielski i tak był nieporównanie lepszy niż mój. 
 
Małą Włoszkę, którą mężczyzna (chyba ojciec) podrzucał do góry i mówił wesoło: "Grazie mille! Grazie mille!", a ona się śmiała. 
 
To, jak Włosi wymawiają literę R. Tak wyraziście. I w ogóle ich melodyjny język. 
 
Zachwyt J, kiedy zobaczyła w pałacu w Casercie ogromne neapolitańskie szopki. 
 
Smak lodów cytrynowych w zamrożonej skórce cytryny w ogrodzie w Sorrento. 
 
Kolorowe skrzydła aniołów na obrazach w Muzeum Capodimonte. 
 
Współczucie wobec ludzi i zwierząt zasypanych popiołem po erupcji Wezuwiusza w 79r. w Pompejach. Zachowanych na zawsze (na zawsze?). Na długo. Zachowanych do dziś w mało zmienionym stanie.

27 kwietnia 2026

Słodki jak sól

Przygotowując się do wyjazdu, czytam dobrze napisany reportaż Piotra Kępińskiego "Neapol słodki jak sól". Podzielę się fragmentem: 
 
"Antropolodzy od lat twierdzą, że niektórzy gangsterzy (jak ci, którzy chcieli wykraść posąg świętego Januarego) zapożyczają wiele z filmów, seriali i książek. Nasycają swój świat dialogami i anegdotami wziętymi z popularnych dzieł. Tak było trzydzieści i czterdzieści lat temu. Tak jest obecnie. Bywają wśród nich prawdziwi erudyci. Augusto La Torre, szef klanu Mondragone, jest znawcą dzieł Carla Gustava Junga i Sigmunda Freuda. Interesują go także filozofia postmodernistyczna, antropologia i teoria filmu. Podczas jednej z mów procesowych cytował z pamięci fragmenty dzieł Jacques'a Lacana. Inny wpływowy gangster, zmarły niedawno na zawał serca Tommaso Prestieri, był wielkim miłośnikiem sztuki. Pasquale Galasso kolekcjonował starodruki, Luigi Vollaro zaś w swojej willi na honorowym miejscu powiesił obraz ulubionego malarza - Botticellego. 
 
Wszystkich chyba przebił Raffaele Cutolo, zmarły w roku 2021 szef odłamu kamorry La Nuova Camorra Organizzata. Ten krwawy bandyta, mający na sumieniu wiele morderstw i porwań, po godzinach pisywał wiersze. Próbował nawet wydać je w roku 1980, w legalnie działającej oficynie, ale sędziowie zablokowali druk książki. (Na dwa lata przed śmiercią udało mu się opublikować zbiór Poesie dal carcere - Poezje z więzienia). Zwolennicy Cutola uważali go za postać barwną i charyzmatyczną. Mówili, że posiadał moce nadprzyrodzone i wskrzeszał zmarłych. Według wrogów był tylko szkodliwym psychopatą, histerykiem i megalomanem, który marnował pokolenia młodych neapolitańczyków."
 
Mit mafiozy-romantyka? Połączenie kryminału, nowobogactwa i demonstracyjnej religijności. Omnipotencja do kwadratu. Do tego piękne zabytki, widoki i góry śmieci. Neapol - będzie ciekawie.