7 sierpnia 2026

Woda

Owszem, fale były dość spore, ale nie odczuwałam lęku. Lubię przez nie skakać, wygłupiać się i tańczyć w morzu. Nie wchodzę dalej niż do pasa i pilnuję, żeby czuć dno pod stopami. 
 
Był piękny dzień, plaża z klifu wyglądała spektakularnie. Prowadziło do niej dużo schodów. Pamiętam, że ktoś biegał po nich w tę i z powrotem. Piłyśmy mrożone cappuccino z puszki i co ciekawe, było smaczne. 
 
W pewnym momencie zobaczyłam, że J jest trochę dalej od brzegu niż ja. Trochę za daleko, żeby nadal było zabawnie. Próbowała wrócić, ale nie mogła, fale spychały ją wgłąb morza. I wtedy zrobiłam najbardziej nierozsądną rzecz, jaką mogłam - poszłam po nią. 
 
W zasadzie nie umiem pływać, najwyżej jakieś parę metrów pieskiem, ale wtedy uruchomiłam w sobie coś - nie wiem, co to było - jakiś instynkt przetrwania. Ona też. Skończyło się na strachu i napiciu słonej wody. Plaża była strzeżona, więc prawdopodobnie ktoś by nam pomógł. 
 
Od tamtej pory nie wchodziłam do morza. Miałam postanowienie, że nauczę się pływać, ale w ostatnim czasie nie udało się go zrealizować. 
 
Niedługo wybieramy się nad morze. Uwielbiam je od dzieciństwa i nie chcę tego zmieniać. 
 
Obiecałam sobie rozsądek. 
Nie rzucać się na pomoc, kiedy nie mogę pomóc. (To również jest o moim życiu i pracy). 
Mieć respekt.

29 lipca 2026

Midsommar

Od lat unikałam horrorów, bo ich oglądanie zwykle kończyło się strachem przed pójściem w nocy do łazienki i spojrzeniem w lustro - może czai się tam zło? Jednocześnie ciekawią mnie wariacje na temat różnych gatunków (podobnie miałam z filmem "Strefa interesów" - też był inny i długo się zbierałam, żeby go obejrzeć, bo przeczuwałam ciężar). Reżysera "Midsommar", Ariego Astera kojarzyłam z jednego filmu - "Bo się boi", ale już to wystarczyło, żeby spodziewać się czegoś ryjącego banię. Horror, którego akcja toczy się w dzień, a ludzie ubrani są w białe stroje i wianki, niech będzie. Efektem był niepokój, obrzydzenie i zainteresowanie zwyczajami, które zostały tam ukazane. 
 
Przypomniałam sobie, że Y. słuchała kiedyś folk metalu i pomyślałam, że motywy ludowe są niesamowicie nośne. Może nawet byłaby z tego ciekawa praca naukowa z etnologii - motywy ludowe i ich przekształcenia we współczesnym kinie. Jeśli chodzi o folklor obserwuję dwie tendencje - albo sielankowość na kubeczkach i chustkach albo mrok - odwołania do demonów, bolesnych obrzędów przejścia. Pewnie literatura też ma na ten temat wiele do powiedzenia, ale nie znam się na tym, bo nigdy nie czytałam fantastyki. 
 
Za to wyszła książka, jak naprawdę wyglądały baśnie, zanim zostały ugrzecznione i mam ochotę ją kupić. 
 
Może im bardziej pozwalam sobie na istnienie cienia, tym więcej wpuszczam słońca?

25 lipca 2026

Nie wszystko można zawetować

Mogłam się spodziewać tej decyzji. Ale czekałam, łudząc się, że może obudzę się w innej rzeczywistości. Jednak obudziłam się w tej, co zwykle - ustawy nie będzie. 
 
Zalała mnie wściekłość zmieszana z bezradnością. 
 
Po czasie pobudza to też do refleksji - czym jest dla mnie miłość. Podkreślę, że po 14 latach. No to jedziemy. 
 
Miłość jest wtedy, gdy: 
 
- mam potrzebę przytulić J. codziennie przed snem, a obok nas moszczą się koty
- rano robi mi kawę z taką ilością cukru, że jest w sam raz (ja zawsze sypię za mało) 
- mogę przy niej założyć absolutnie każde ubranie i nie wstydzę się 
- patrzy na mnie tak jak kiedyś 
- nadal lubimy się razem śmiać 
- uwielbiam jej piegi na rękach, zapach i głos 
- uczymy się przerywać nasze wojny i wracać mimo lęku przed zranieniem  
- znosi moje pomysły, gadanie o podróżach i zgadza się na wiele z nich 
- jesteśmy najbliżej jak się da, mogę przy niej odlecieć 
- pyta mnie o ortografię albo mogę jej powiedzieć coś, czego nie wie (to nie takie częste!) 
- przypominam sobie jak całowała moje blizny na plecach, a ja płakałam po cichu, że je akceptuje
- pokazuje mi Rzeszów i ze szczegółami opowiada, które miejsca są związane z jej przeszłością 
- idąc wymiotować, informuje mnie o tym, żebym mogła założyć słuchawki, bo wie, że nie mogę znieść tego dźwięku 
- podaje mi leki, robi miętę i przychodzi zapytać jak tam, kiedy źle się czuję 
- po tym, jak idzie gdzieś sama, mówi, że szkoda, że mnie tam nie było
- zerka z czułością, kiedy ponosi mnie na koncercie (poszła ze mną na koncert Comy i nawet jej się podobało oraz pojedzie do Łodzi na drugi, wow) 
- udaje, że nie interesują jej seriale, które oglądam, ale podsłuchuje z drugiego pokoju i jest na bieżąco 
- towarzyszymy sobie, kiedy któraś z nas jest w czarnej dupie 
- boję się, że ona umrze pierwsza i będę musiała być na tym świecie bez niej.