Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sukcesy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sukcesy. Pokaż wszystkie posty
15 lipca 2010
Sen się spełnił
Dostałam się na dzienną psychologię i jestem bardzo, bardzo szczęśliwa! Chyba z radości kupię sobie książkę Olgi Tokarczuk. Mój polski, mój ukochany język... :-)
19 czerwca 2010
Koniec roku akademickiego
Obyło się bez poprawek. :-)
Wakacje zaczęłam z Fellinim, którego filmy chcę poznać. Ginger i Fred to specyficzny komediodramat - zderzenie wspomnień o tańcu (Amelia i Pippo przed laty tańczyli naśladując amerykańską parę – Ginger Rogers i Freda Astaire'a) z teraźniejszością bezlitośnie wypełnioną kiczem. Para (w rolach głównych Giulietta Masina i Marcelo Mastroianni) spotyka się ponownie, by dać ostatni występ w telewizyjnym show. Są to ludzie z innej rzeczywistości…
Film ukazał starość w ładny sposób. Wzruszają mnie takie historie jak ta albo np. śluby starych ludzi. Nie wyobrażam sobie, jak to jest być starym człowiekiem, ale przyrzekłam sobie, że będę się często myć, dopóki będę miała siłę ruszać rękami. Ginger i Fred na pewno dbali o higienę, do tego oboje posiadali duży urok osobisty. Ich taniec po latach, spojrzenia pełne zrozumienia przeczyły wizerunkowi zaniedbanego staruszka, dla którego miłość jest czymś odległym. To było piękne. Ciekawe, czy w życiu takie coś jest możliwe.
A propos tańca, lubię ten teledysk:
Wakacje zaczęłam z Fellinim, którego filmy chcę poznać. Ginger i Fred to specyficzny komediodramat - zderzenie wspomnień o tańcu (Amelia i Pippo przed laty tańczyli naśladując amerykańską parę – Ginger Rogers i Freda Astaire'a) z teraźniejszością bezlitośnie wypełnioną kiczem. Para (w rolach głównych Giulietta Masina i Marcelo Mastroianni) spotyka się ponownie, by dać ostatni występ w telewizyjnym show. Są to ludzie z innej rzeczywistości…Film ukazał starość w ładny sposób. Wzruszają mnie takie historie jak ta albo np. śluby starych ludzi. Nie wyobrażam sobie, jak to jest być starym człowiekiem, ale przyrzekłam sobie, że będę się często myć, dopóki będę miała siłę ruszać rękami. Ginger i Fred na pewno dbali o higienę, do tego oboje posiadali duży urok osobisty. Ich taniec po latach, spojrzenia pełne zrozumienia przeczyły wizerunkowi zaniedbanego staruszka, dla którego miłość jest czymś odległym. To było piękne. Ciekawe, czy w życiu takie coś jest możliwe.
A propos tańca, lubię ten teledysk:
Subskrybuj:
Posty (Atom)