„Nocne niebo wydaje się spokojnym miejscem, ale w rzeczywistości potężne siły pchają je nieubłaganie ku zagładzie”.
Czarna materia, wciągająca do wnętrza wszystko, co znajduje się w jej pobliżu i czarna energia, rozszerzająca wszechświat, walczą ze sobą.
Jeśli wygra czarna materia, potężna siła grawitacji sprawi, że wszechświat skurczy się do rozmiarów takich jak przed wielkim wybuchem. Jeśli czarna energia – gwiazdy zaczną się od siebie coraz bardziej oddalać, aż wszechświat rozerwie się lub mniej spektakularnie: stanie się wielki, chłodny i pusty, po prostu zamarznie.
Nie, nie jestem świadkiem Jehowy, nie nastąpi to w 2012. Lecz za wiele miliardów lat. Ale nastąpi. To fascynujące. Patrzenie w górę, gdzie tak dużo się dzieje. I na gwiazdy, które dawno już umarły, ale ich blask dopiero teraz do nas dociera.
Jak na razie wiadomo, że wszechświat coraz szybciej się rozszerza. Ciemnej energii jest dwa razy więcej niż ciemnej materii. Co nie przeszkadza czarnym dziurom wsysać :).
