Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pietucha Piotr. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pietucha Piotr. Pokaż wszystkie posty

13 sierpnia 2011

Sceny z życia andropauzalnego

Dwie historie starzejących się, zdradzających długoletnie partnerki mężczyzn. Zawiedzione kobiety, rozedrgani świeżym napływem namiętności kochankowie, zagubione młode siksy. Tylko gdzie tu miejsce na literaturę?

Zadaję sobie pytanie, po co w ogóle powstała ta książka? Było trochę trafnych metafor, trochę realizmu w szarpaniu się bohaterów z nudą dnia codziennego, w szukaniu czegoś, co wyrwałoby ich z odrętwienia. Było trochę opisów erotycznych scen. I to wszystko. Taki obyczajowy porno harlequin. Mam przeczucie, że ulubione romanse mojej babci są napisane z większym jajem.

Język Gretkowskiej i Pietuchy są tak podobne, że czasami zapominałam, że nie czytam już jej, tylko jego. Historie bliźniaczo do siebie podobne, usprawiedliwiające męską zdradę. Historie, które można skwitować jednym zdaniem: Takie jest życie. Większej filozofii tutaj nie widzę. Chyba że nie mam prawa jej widzieć, bo jest to książka wyłącznie po to, żeby zapchać czas. Poczytać coś w stylu historii z „Sukcesów i porażek”, ale żeby starczyło na dłużej.

A może Gretkowska pokazała w innej książce, co potrafi? Ale cóż, w bibliotece wybrało mi się taką. Nie zachęciła mnie, żeby sięgnąć po jeszcze. A co do jej partnera, psychoterapeuty - oczekiwałam większej głębi.