Mogłam
się spodziewać tej decyzji. Ale czekałam, łudząc się, że może obudzę
się w innej rzeczywistości. Jednak obudziłam się w tej, co zwykle -
ustawy nie będzie.
Zalała mnie wściekłość zmieszana z bezradnością.
Po czasie pobudza to też do refleksji - czym jest dla mnie
miłość. Przypominam, że po 14 latach. No to jedziemy.
Miłość jest wtedy,
gdy:
- mam potrzebę przytulić J. codziennie przed snem, a obok nas moszczą się koty
- rano robi mi kawę z taką ilością cukru, że jest w sam raz (ja zawsze sypię za mało)
- mogę przy niej założyć absolutnie każde ubranie i nie wstydzę się
- patrzy na mnie tak jak kiedyś
- nadal lubimy się razem śmiać
- uwielbiam jej piegi na rękach i głos
- uczymy się przerywać nasze wojny i wracać mimo lęku przed zranieniem
- znosi moje pomysły, gadanie o podróżach i zgadza się na wiele z nich
- jesteśmy najbliżej jak się da, mogę przy niej odlecieć
- pyta mnie o ortografię albo kiedy mogę jej powiedzieć
coś, czego nie wie (to nie takie częste!)
- przypominam sobie, jak całowała moje blizny na plecach, a ja płakałam po cichu, że je akceptuje
- pokazuje mi Rzeszów i ze szczegółami opowiada, które miejsca są związane z jej przeszłością
- idąc wymiotować, informuje mnie o tym, żebym mogła
założyć słuchawki, bo wie, że nie mogę znieść tego dźwięku
- podaje mi leki, robi miętę i przychodzi zapytać jak tam, kiedy źle się czuję
- po tym, jak idzie gdzieś sama, mówi, że szkoda, że mnie tam nie było
- zerka na mnie z czułością, kiedy ponosi mnie na koncercie (poszła ze mną na koncert Comy i nawet jej się podobało oraz pojedzie ze mną do Łodzi na drugi, wow)
- boję się, że ona umrze pierwsza i będę musiała być na tym świecie bez niej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz