Kolejne L4. Ani praca, ani odpoczynek. Ni pies, ni wydra.
Słucham Within Temptation - Bleed Out. Jakie to dobre!
Przymusowe siedzenie w domu jest dla mnie jak moment przed wielkim wybuchem. Nosi mnie, a nic nie mogę zrobić. Nieznośne pulsowanie umysłu, gromadzi się energia, myśli odlatują gdzieś daleko. Chęć wyrwania miesza się z sennością. Szkoda, że to niemożliwe przespać kaszel. Jestem sama (z kotami), ale jako jedynaczka znam dobrze ten stan i nie boli, a wręcz bywa przyjemny. Trochę nudy, która ma mdły posmak.
Może czuję się trochę bezużyteczna?
Niech już walnie, śmiało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz