7 kwietnia 2026

Gwóźdź

Budzisz się, a za oknem świeci ostre słońce. Czujesz ulgę, że skończyła się zima. Dobrze zaczynasz dzień, zapach kawy jest bardzo przyjemny. Ale poranne słońce często oznacza delikatne ukłucia nad okiem. Jest takie miejsce nad prawym okiem, po lewej stronie, bliżej kącika, pomiędzy powieką a brwią. Dopóki kłuje lekko, starasz się to ignorować. Dzień toczy się dalej, ból staje się mocniejszy, ale wciąż przerywany. Jakby ktoś wbijał szpilkę i wyciągał - wtedy jeszcze da się funkcjonować. Prawe oko wprawdzie jest już większe i powoli zaczynają cię drażnić światła i zapachy, ale jeszcze dajesz radę. Po południu przychodzi moment, w którym szpilka zmienia się w gwoździa. Nie ma już przerw w bólu, który jest ostry, przeszywa oko i czaszkę, promieniuje na czoło i nos. Chce ci się rzygać. Nie możesz patrzeć przed siebie, tylko w dół. Masz ochotę wydłubać sobie oko, żeby tylko to się skończyło. Marzysz o przyłożeniu lodu do głowy w ciemnym pokoju. Ale jesteś przecież w pracy, musisz skupić się na innych osobach. Rozmawiasz z kimś, patrzysz mu w oczy, słuchasz o jego ważnych sprawach. Czekasz do przerwy między sesjami. Bierzesz tabletkę, która - masz nadzieję - pozwoli ci przetrwać. Skutkiem ubocznym jest senność, mdłości, ucisk w szyi i ramionach. To mocny lek, ale najważniejsze, że prawie zawsze pomaga. Po jakiejś godzinie lub dwóch gwóźdź opuszcza oko. I tak np. 15 razy w miesiącu. To właśnie migrena. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz