15 listopada 2015

Komensal człowieka

bóg jest jak rybik
patrzy kiedy rozbieram się w łazience
ogląda mnie w wannie

jego miejscem nie jest kosmos
tylko ruchome status quo odwłoka

rozgniatam go kapciem
ale wiem, że jutro znów
obrzydzi mi poranek

21 września 2015

26

21 września, urodziłam się 26 raz. Po tym, jak zakonnica wyrzuciła mnie z pracy - tylko dlatego, że przysłali im siostrę z ich zgromadzenia, która skończyła psychologię - zaczynam wszystko od nowa. Nauczyłam się już, że nepotyzm ma większe znaczenie niż dobro pacjentów. Ta nowa nie ma pojęcia o pracy w hospicjum, sama mi o tym powiedziała. Spytała jak rozmawiać z umierającymi. I mówiła, że została tu skierowana przez Boga.

Mam 26 lat. Znowu szukam pracy. Za sobą 3 lata związku i 2 w Krakowie. Usunęłam (w dość spektakularny sposób) 3 ósemki i niestety właśnie zaczyna wyrastać mi czwarta. Tego typu mądrości mi już wystarczy, zdecydowanie.

W tym dniu życzę sobie, żeby nie zniszczył mnie cynizm i żeby mimo wszystko dalej chcieć być psychologiem. Odważnym, ale pokornym.

I miłości. By nikt nie mówił, że jest w niej coś złego. Amen.

13 lipca 2015

Irenka

- Ale cycory. Pewnie niejeden do nich wzdycha. - Irenka (lat 92) uśmiechnęła się rozbrajająco. Jeszcze nigdy przy mnie nie zachowywała się w ten sposób.
- Pani Irenko!
- No co? Taka to już natura. - Jej mętne, niebieskie oczy błyszczały. 

W hospicjum zdarzają się zabawne momenty. Właśnie minął miesiąc, od kiedy zaczęłam tam pracę. Znowu życie naprostowało moje wizje. Wyobrażałam sobie filozoficzne dysputy o sensie istnienia, a tu przedstawiam się jednej osobie 10 razy – i tak mnie nie pamięta. Z niektórymi ciężko się porozumieć, bo mają wyciętą krtań. Albo największą przyjemność sprawia im, kiedy podam wody, zrobię kawę albo wyrzucę śmieci ze stolika. Śmierć jest taka … podskórna. Oczywiście na rozmowę o niej powinnam być przygotowana każdego dnia. Widać ją w podtekstach, ale wyparcie pacjentów jest ogromne. Z niektórymi bardzo się zżyłam. Będzie to dla mnie temat do pracy nad sobą. Pewnie nieprzerwanie, przez cały czas.